scenariusz  i reżyseria: 

Honorata Magdeczko-Capote

muzyka: Paweł Sikora

technika: Marek Oleksy

Obsada:

  • Honorata Magdeczko-Capote 

 

  • Jan Kochanowski
  • Krzysztof Rogacewicz

FOTO: Daniel Źrałka

„ROZPRAWA O ŚREDNIOWIECZU”

to autorski spektakl teatralny przygotowany przez Teatr MASKA w Jeleniej Górze. Wydarzenie teatralne jest skierowane do szerokiego grona odbiorców, miłośników sztuki w każdym wieku. Na spektakl składa się najbardziej wartościowa literatura świecka i kościelna wieku średniego w Polsce przygotowana przez zawodowych twórców z wieloletnim doświadczeniem z Teatru MASKA  z Jeleniej Góry oraz Wrocławskiego Teatru Pantomimy. 

Spektakl „Rozprawa o średniowieczu”  to zwarte i zabawne kompendium wiedzy o epoce średniowiecza.  Słynne fragmenty literatury średniowiecznej są zawarte w spektaklu  i tworzą osobne sceny spektaklu (m.in. „Bogurodzica”, „Rozmowa Mistrza Polikarpa ze Śmiercią”, „Pieśń słoneczna Św. Franciszka”). W spektaklu nie brakuje zabawnych i wymownych scen „Nędza z bidą”, „Diabły z Lucyferem” itp.

Motorem spektaklu jest postać Błazna, który wprowadza widza w klimat epoki, prowokuje kolejne sceny spektaklu oraz komentuje w dowcipny sposób.

Dużym atutem spektaklu jest możliwość prezentacji w warunkach plenerowych – co w obecnej sytuacji pandemicznej jest walorem. 

Producent:
Stowarzyszenie Teatr MASKA

 

Partnerzy:

RECENZJA!!!

ROZPRAWA O ŚREDNIOWIECZU, czyli jacy jesteśmy, Polacy?

                Dziura w chmurach, która pojawiła się nad Jelenią Górą w godzinach popołudniowych, umożliwiła prezentację zapowiadanego od wielu dni przedstawienia Teatru MASKA „Rozprawa o średniowieczu”. Wystarczyło tej dziury na godzinę z okładem i znowu zaczęło lać! Na szczęście zgromadzona na Placu Ratuszowym publiczność zdążyła poczuć atmosferę ulicznych festiwali i bawiła się znakomicie, słuchając i oglądając występujących aktorów.

                Wiedza o tym, że średniowieczne teksty są dowcipne, czasem rubaszne, dosadne i trafne w ocenie rzeczywistości, nie jest powszechna. Na pewno potwierdzą to historycy literatury, może nauczyciele poloniści, ale przeciętny zjadacz chleba, o ile w ogóle sięgnie po jakiś tekst do czytania, to raczej nie będzie on datowany na średniowiecze. A szkoda, bo ów czytelnik mógłby się przekonać, że nie jest owa literatura tak nudna, jak sobie to wyobrażał, odwrotnie – jest zadziwiająco aktualna w wielu fragmentach i pokazuje, jak niewiele zmieniliśmy się przez te wszystkie wieki.

Nawet tak niewielkie fragmenty, zaprezentowane w „Rozprawie o średniowieczu” potwierdzają, że historia uczy nas, iż nigdy nikogo niczego nie nauczyła (nie moje, ale dobre!). Pewnie dlatego, kiedy już te teksty słyszymy, niezmiennie cieszą i bawią. Ale tak naprawdę – z czego tu się śmiać? Z siebie, niestety! Pamiętajmy jednak, że (jak napisał inny wielki pisarz) – i śmiech niekiedy może być nauką (pod warunkiem, że chcemy się uczyć). Dobrze więc, że autorzy „Rozprawy…” sięgnęli po skarby polskiej literatury i w sposób najprostszy z możliwych, posługując się wyrazistymi środkami aktorskimi, z dystansem, z przymrużeniem oka, z odwoływaniem się do publiczności, pokazali to przedstawienie.

                „Radzibyśmy wam o onych dawnych czasach opowiedzieć” – mówi Błazen (Honorata Magdeczko-Capote) w pierwszej scenie widowiska. I opowiadają – w dobrym tempie, z wdziękiem, wcielając się w postaci a to diabłów, a to śmierci, a to rycerzy, a to mnichów, a to trubadurów. Troje aktorów otwiera przed nami galerię postaci wykreowanych przez staropolską literaturę. Są rysowane grubą kreską, z zaznaczonymi najbardziej charakterystycznymi elementami kostiumu: mnich w habicie, król w koronie, ewentualnie z wielkim mieczem, śmierć okutana w białą szatę, obowiązkowo z kosą. Błazen w znanym z ikonografii czerwonym kubraczku, w czapeczce czerwonej z trzema rogami i berłem zakończonym małą główką (zwanym czasem cepem). Dawne błazeństwo było synonimem grzeszności i zaparcia się Boga, a także oznaką lekceważenia porządku społecznego (odsyłam do lektury „Okrętu błaznów” Sebastiana Branta). W „Rozprawie o średniowieczu” Błaznem, który jest moderatorem zdarzeń, zachęca czy wręcz popycha aktorów do działania i,  wchodząc w tłum, prowokuje do reakcji, jest Honorata Magdeczko-Capote. Ona też jest motorem działań, inicjatorem, narratorem i jednocześnie czuwa nad całością. Nie wiem, jak się to ma do pielęgnowania cnót niewieścich, ale wolelibyśmy, aby , patrząc na kostium Błazna, ktoś nie wpadł na pomysł, by, wzorem średniowiecza, zakazać kobietom występów na scenie.

Towarzyszą jej, ilustrując historię działaniami – Krzysztof Rogacewicz i Jan Kochanowski, którzy wcielają się w całą galerię postaci strasznych i śmiesznych: mnichów, pisarczyków, rycerzy, królów, diabłów i śmierci, a nawet damy. Czasem mają do pomocy lalkę („Rozmowa Mistrza Polikarpa ze Śmiercią”).

                Słuchamy więc wykładu o historii Polski z przywołaniem najważniejszych wydarzeń: mamy tu poczet królów polskich i elementy historii sztuki z demonstrowaniem cech charakterystycznych budowli średniowiecznych. A więc, bawiąc się, czegoś się także możemy nauczyć. Przedstawienie ma nas rozbawić, ale są w nim także fragmenty poważniejsze, skłaniające do refleksji, podniosłe, jak na przykład fragment, w którym wspomniana jest bitwa pod Grunwaldem i pierwszy polski hymn „Bogurodzica”, którą intonuje pięknym barytonem Krzysztof Rogacewicz, a podejmuje (tylko tekstem) Jan Kochanowski. I jeszcze poruszający fragment „Lamentu Świętokrzyskiego” – monolog Maryi bolejącej po stracie syna w poruszającej interpretacji Honoraty Magdeczko-Capote. Zainscenizowane fragmenty literatury średniowiecznej pozwoliły aktorom na odegranie mikroscenek, z których każda ma swoją dramaturgię, a wszystkie – zawrotne tempo. Największym aplauzem publiczność nagrodziła fragment „Nędzy z Bidą” – jakoś wcale nie dziwi.

                „Rozprawa o średniowieczu” jest oparta na najbardziej znanych tekstach polskiej literatury, zagrana została dynamicznie, czemu sprzyja muzyka, aktorzy przeistaczają się w kolejne postaci, nadając każdej z nich cechy indywidualne. Są sprawni, ekspresyjni i znakomicie potrafią nawiązać kontakt z publicznością. Tym razem zagrali na otwartej przestrzeni, ale ciekawie byłoby także zobaczyć to przedstawienie na tradycyjnej scenie teatralnej.

Nowiny Jeleniogórskie, 20 lipca 2021, Urszula Liksztet