• Krzysztof Rogacewicz – gitara, vocal
  • Paweł Sikora – keyboard
  • Marek Mikulski – gitara
  • Maksymilian Rogacewicz – fagot

Autorski recital złożony z Sonetów Shakespeare'a

Recital Shakespeare SONETY rogacewicz&sikora to zestawienie szekspirowskich uczuć z bogactwem form muzycznych.
Każdy utwór stanowi osobną muzyczną opowieść o miłości. 
Każdy z 15 prezentowanych  sonetów zaskakuje oprawą muzyczną.
Każdy z nich to żywa, aktorska interpretacja uczucia inspirowana Szekspirem.

Autorzy muzyki: Paweł Sikora i Krzysztof Rogacewicz w godzinnym programie  Shakespeare SONETY rogacewicz&sikora pozwalają poczuć smak tanga, ballady, staroangielskiej pieśni czy hiszpańskiego flamenco – ani przez chwilę nie wieje nudą!

Shakespeare SONETY rogacewicz&sikora to również wydana płyta CD, która została nagrana w studiu.

 

SONETY I FOTY

XXIII

Jak lichy aktor, co stojąc na scenie,
Zapomniał z trwogi słów do swojej roli
Lub ogarnięte wściekłością stworzenie,
Któremu gniew się ruszyć nie pozwoli,

Tak ja, nie wierząc, bym umiał wysłowić
Nadmiar miłości, straciłem już wiarę
I tonę w uczuć wezbranych powodzi
Pod namiętności zbyt wielkim ciężarem.

O, niech więc za mnie mówią księgi moje,
Milczący serca mojego posłowie,
Które o miłość błaga i nagrodę,
Chociaż słowami tego nie wypowie.

Chciej pojąć, co tu ciche serce głosi:
Słuchać oczyma to mądrość miłości.

XLVII

 Z gorączką miłość mą porównać można,
Tego wciąż pragnie, co jej tylko szkodzi,
Szuka nadziei, ślepa, nieostrożna,
I chore serce ułudami zwodzi.

Lekarz – rozsądek – rzucił mnie samotnie,
Bom wzgardził radą jedyną, usłużną,
Miłość ta szałem, powtarzam stokrotnie
I w skrusze padam, niestety za późno.

O, straszną jestem dotknięty chorobą,
W sercu i w mózgu tak posępnie ciemno,
Nie wiem, co mówię i nie władnę sobą,
I prawdy szukam – ucieka przede mną.

Ty, którą znałem piękną i promienną
Jak noc i piekło jesteś czarną, ciemną!

CXLII

Miłość ma grzechem, cnotą twa nienawiść.
Nienawiść grzechu mojego, miłości,
Lecz, gdy na szali obie je postawisz,
Zali nie zbędziesz takiej surowości?

Zali nie pojmiesz, iż nie twoim dane
Wargom szkarłatnym potępiania prawo?
Toć nie od dzisiaj piękno ich skalane
Fałszem, zmiennością i inną niesławą.

Miłuję ciebie, ty nie mnie miłujesz,
Do niego wzdychasz jako ja do ciebie:
Skoro w nieszczęściu mnie nie pożałujesz,
Sama żałości nie zaznasz w potrzebie.

Cnota twa grzech mój ze wzgardą odpycha,
Sama grzechowi oddając się z cicha

CXXXVIII

Gdy mi przysięga, iż wierną została,
Niby jej wierzę, chociaż wiem, że kłamie.
Chcę, by za głupca młodego mnie brała,
Który się jeszcze obłudą nie splamił.

Nawzajem kłamiąc, nawzajem się znamy
I wadom naszym kłamstwem pochlebiamy.

Tak więc udaję, że sądzi mnie młodym,
Choć wiem, iż jesień czyta w mojej wiośnie
I chciwie łykam fałszywe dowody.
Jedno więc kłamstwo w obojgu nas rośnie.

Nawzajem kłamiąc, nawzajem się znamy
I wadom naszym kłamstwem pochlebiamy.

Czemu nie powie po prostu, że błądzi?
Czemu starością wiek mój się nie chlubi?
Miłość z pozorów o miłości sądzi,
A wiek w miłości lat liczyć nie lubi.

Nawzajem kłamiąc, nawzajem się znamy
I wadom naszym kłamstwem pochlebiamy.

Scroll Up